Słuchanie lodu
Odcinek 13. O lodzie, który śpiewa, o kapłanach, którzy od sześciuset lat zapisują zamarzanie jeziora, i o odwilży.
Ten odcinek zaczyna się od dźwięku, który brzmi jak efekt z filmu science fiction. To nie syntezator. Tak brzmi cienki, młody lód na jeziorze, kiedy gdzieś daleko pęka albo kiedy ktoś rzuci na niego kamień.
Lód śpiewa tylko wtedy, gdy jest młody, gładki i bez śniegu. Potem milknie na całą zimę.
Rozdziały
- Wstęp. Osiem centymetrów lodu i chwila ciszy.
- Śpiewający lód. Skąd się bierze opadający świst i dlaczego wysokie tony biegną szybciej.
- Kronika jeziora Suwa. Sześćset lat zapisków o tym, kiedy zamarza jezioro w Japonii.
- Odwilż. Lód, który szeleści, wzdycha i osiada.

Kronika, która kończy się słowem „brak”
Od połowy XV wieku kapłani świątyni nad jeziorem Suwa w Japonii zapisują, czy i kiedy jezioro zamarzło na tyle, by lód wypiętrzył się w grzbiet, który nazywają ścieżką boga. Przez stulecia zdarzało się to prawie co roku. W ostatnich dekadach coraz częściej w kronice pojawia się adnotacja, że lodu nie było.

To jeden z najdłuższych zapisów przyrody, jakie mamy, i jeden z najprostszych. Nie potrzeba do niego termometru ani satelity. Wystarczy co roku pójść nad to samo jezioro i zapisać, co się widzi.
Dźwięki lodu w tym odcinku są odtworzone syntetycznie na podstawie nagrań terenowych. Głos lektorski jest syntetyczny.
