Biały dym z podkurzacza pszczelarskiego w dłoni w rękawicy

ReportażZwierzęta4 minuty czytania

Ul w pniu sosny

Bartnictwo, czyli hodowla pszczół w dziuplach żywych drzew, prawie zniknęło z polskich lasów. Kilkunastu ludzi próbuje je przywrócić.

Bartnik wchodzi na drzewo tak, jak inni wchodzą po schodach: bez pośpiechu i bez zastanowienia. Lina, którą nazywa leziwem, opasuje pień, stopy szukają oparcia w korze. Dwanaście metrów nad ziemią, w pniu żywej sosny, jest dziupla wydrążona ręcznie przed czterema laty. Mieszka w niej rodzina pszczół, której nikt tu nie przyniósł.

— Same przyszły — mówi. — To najlepszy znak, że barć jest dobrze zrobiona.

Zanim przyszły ramki

Przez stulecia tak właśnie wyglądało pszczelarstwo w lasach Europy Środkowej. Bartnicy mieli swoje prawa, sądy i znaki, którymi oznaczali drzewa. Miód i wosk były towarem tak cennym, że kradzież z barci karano surowiej niż wiele innych przestępstw.

Krótka historia barci

  1. XIII–XVII w.

    Złoty wiek bartnictwa. W Puszczy Kurpiowskiej i na Mazowszu działają bractwa bartnicze z własnymi sądami.

  2. XIX w.

    Ule ramowe i rabunkowa gospodarka leśna wypierają barcie. Wycina się stare drzewa, w których można je drążyć.

  3. XX w.

    Bartnictwo przetrwało tylko na Uralu, w Baszkirii. W Polsce zostają po nim nazwy miejscowości i nazwiska.

  4. 2020

    UNESCO wpisuje kulturę bartniczą Polski i Białorusi na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości.

Bartnictwo nie zniknęło dlatego, że było złe. Zniknęło, bo nie dało się go pogodzić z lasem, który miał przede wszystkim produkować drewno. Barć potrzebuje starego, grubego drzewa. A takie drzewa były pierwsze do wycięcia.

Pszczelarz wyjmuje z ula ramkę z woskowym plastrem pełnym pszczół
Współczesne pszczelarstwo: ramka wyjęta z ula. W barci nie ma ramek, pszczoły budują plastry tak, jak chcą.Fot. Skander zarrad / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Pszczoła, która nie potrzebuje człowieka

Dzisiejsi bartnicy podkreślają, że ich praca to nie produkcja miodu, ale ochrona. Z barci zabiera się niewiele, czasem nic. Chodzi o to, żeby pszczoła miodna znów miała w lesie miejsce do życia, takie jak przez tysiące lat, zanim ją udomowiliśmy.

Pszczoła miodna w środku kwiatu lilii wodnej
Pszczoła miodna potrafi oblecieć kwiaty w promieniu kilku kilometrów od gniazda.Fot. Wilfredor / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

W barciach pszczoły same regulują temperaturę i wilgotność, rojąc się wtedy, kiedy chcą, i walcząc z chorobami bez pomocy chemii. Naukowcy z kilku uczelni badają, czy takie leśne kolonie są odporniejsze niż te w pasiekach. Wyniki są obiecujące, ale za wcześnie na wnioski.

12 m
typowa wysokość, na której drąży się barć
~2 lata
tyle drewno musi schnąć, zanim zamieszkają w nim pszczoły
2020
rok wpisu bartnictwa na listę UNESCO

Barć to nie ul. To zaproszenie. Pszczoły mogą przyjść albo nie.

— Bartnik z Puszczy Augustowskiej
Słoiki miodu i konfitur ustawione w wysokie rzędy na straganie
Miód leśny ze straganów jest zwykle z pasiek. Miód z barci rzadko trafia do sprzedaży.Fot. Kritzolina / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0